Czasem zmęczenie nie przychodzi nagle, jak uderzenie, lecz osiada powoli, jak kurz na zapomnianym parapecie. Z początku niemal niewidoczne, ukrywa się pod kolejnymi obowiązkami, uśmiechami, które przybierasz z grzeczności, i zadaniami, które wydają się „do zrobienia na już”. Aż któregoś dnia budzisz się i czujesz, że coś w tobie nie współgra jakby twoja dusza chodziła …
