Wędrując ścieżką rozwoju niezależnie od tego, czy nazywamy go duchowym, emocjonalnym czy po prostu ludzkim dojrzewaniem, prędzej czy później docieramy do miejsca, które potrafi nas przestraszyć. To ten moment, kiedy wszystko, co jeszcze niedawno pulsowało życiem, nagle zwalnia. Barwy bledną, entuzjazm cichnie, a wewnętrzny kompas, który tak pewnie wskazywał kierunek, jakby tracił zasięg. Jeszcze chwilę …
