Są takie dni, podczas których wszystko zdaje się być mierzone wydajnością. Ilością zadań, efektów, decyzji. Jakby samo bycie nie miało już wcale wartości, dopóki nie zostanie zamienione na konkretny wynik, postęp lub „odhaczone” z niekończącej się listy działanie. A przecież są chwile, w których największym ruchem jest właśnie zatrzymanie. Nie wszystko, co ma sens, musi …
