Chwila zatrzymania

Uważność bez specjalnych warunków

Nie wszystko, co ważne, potrzebuje ciszy, takiej idealnej przestrzeni czy specjalnego nastroju wypełnionego zapachem kadzideł lub czegoś innego. Czasem uważność pojawia się nie wtedy, gdy ją zaplanujesz, ale wtedy, gdy życie samo Tobie ją podsuwa. Najczęściej w biegu, w zmęczeniu czy też w chaosie zwykłego dnia.

Uważność zaczyna się tam, gdzie przestajesz czekać na lepszy moment, żeby naprawdę być.

Wielu z nas odkłada obecność na później. „Jak będę mieć więcej siły”, „jak się ogarnę”, „jak w końcu znajdę spokój”. Jakby trzeba było najpierw uporządkować siebie i świat, żeby móc dopiero zauważyć to, co jest. A przecież życie rzadko daje idealne warunki. Uważność nie jest nagrodą za spokój, bo jest sposobem, by zobaczyć to, co już trwa. Może to być zwykła chwila, kiedy stoisz w kolejce i nagle czujesz, jak bardzo masz spięte ramiona. Albo pijesz wodę i po raz pierwszy od dawna naprawdę czujesz jej smak. Uważność nie pyta wówczas, czy to dobry czas. Nie wymaga specjalnego rytuału. Wystarczy, że na moment przestaniesz walczyć z tym, co jest, i pozwolisz temu po prostu być.

Wbrew pozorom uważność nie odrywa też od życia. Ona wręcz do niego przybliża i pokazuje, że nawet bałagan ma swoją logikę, a twoje zmęczenie swoją historię. Nie musisz być spokojny/a, żeby być uważny/ą. Możesz być zagubiony/a, przytłoczony/a, pełen/a pytań. Bowiem uważność nie polega na naprawianiu tych stanów, tylko na tym, by ich nie omijać. A my często mylimy brak uważności z brakiem zgody na to, co aktualne. Chcemy najpierw coś w sobie poprawić, a dopiero potem „być”.

Tymczasem uważność zaczyna się dokładnie tam, gdzie najchętniej byśmy nie zaglądali, czyli w oddechu, który jest płytki, w myśli, która nie pasuje do dzisiejszego planu oraz w momencie, który nie wygląda tak, jak powinien. Zazwyczaj w kontrze. Uważność bez specjalnych warunków to rezygnacja z czekania na lepszą wersję siebie, która tak naprawdę nie będzie nigdy Tobą. To decyzja, by nie odkładać kontaktu ze sobą na później. Nie po to, żeby coś osiągnąć, ale żeby nie przegapić tego, co dzieje się teraz, nawet jeśli to „teraz” jest bardzo niewygodne, niepewne i nieidealne. Z czasem jednak okazuje się, że właśnie taka uważność jest najbardziej pomocna. Nie znika, gdy zmienia się otoczenie i nie zależy od nastroju. Jest niczym spokojny punkt, do którego możesz wrócić w każdej sytuacji bez przygotowań, bez planu, bez specjalnych warunków.

Może Tobie się też spodobać...

Popularne wpisy...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *