Chwila zatrzymania

O czasie, który nie musi na siebie zarabiać

Zdarza się czasem taka dziwna, gęsta cisza w środku dnia, kiedy nagle orientujesz się, że przez najbliższe kilkanaście minut absolutnie nikt nic od Ciebie nie chce. Nie dzwoni telefon, nie przychodzą nowe maile, a Ty po prostu siedzisz na przykład z kubkiem w dłoni i patrzysz, jak słońce przesuwa się po podłodze. To są te momenty, które pojawiają się bez zapowiedzi, wciskając się cichaczem między jedno ważne zadanie a drugie.

Zazwyczaj naszą pierwszą reakcją nie jest jednak spokój, lecz to dziwne poczucie niemalże winy, jakby ta pusta przestrzeń była jakimś błędem w systemie, który trzeba natychmiast załatać choćby bezmyślnym scrollowaniem telefonu. A przecież warto sobie w końcu uczciwie powiedzieć, że nie każda sekunda Twojego życia musi mieć naklejony znaczek z celem albo konkretnym pożytkiem. Istnieją chwile, których jedyną funkcją jest to, że po prostu są i dają możliwość ich przeżycia bez wystawiania rachunku za efektywność.

Nie każdy czas jest po to, by coś z niego zrobić. Niektóre chwile istnieją tylko po to, by mogły być przeżyte.

Żyjemy w kulturze, która wbija nam do głowy, że czas to waluta, którą trzeba mądrze zainwestować, żeby jej nie roztrwonić. W takim świecie każda chwila bez konkretnego „urobku” wydaje się stratą, za którą powinniśmy się wstydzić. A jednak jest w tym pewien paradoks, bo najwięcej tracimy właśnie wtedy, gdy próbujemy na siłę zagospodarować każdą wolną szczelinę dnia. Czas, który nie ma przypisanego zadania ani ambitnego planu, wcale nie jest pustką, której należy się bać. Jest to po prostu przestrzeń na oddech. To takie miejsce w Twojej głowie, w którym przez moment nic nie musi być naprawiane, ulepszane ani udowadniane. Właśnie wtedy, gdy odpuszczasz tę wieczną potrzebę produkowania czegoś, Twoje ciało i umysł mogą przestać stać w pełnej gotowości. To nie jest żadne lenistwo ani ucieczka przed życiem, to raczej krótki urlop od bycia „projektem do ciągłej realizacji”, którym tak często próbujemy się stać.

Taki czas, który na pierwszy rzut oka nie służy absolutnie niczemu, bywa w rzeczywistości najbardziej uczciwym fragmentem doby. On nie buduje Twojego sukcesu, nie dba o Twój wizerunek w mediach społecznościowych ani nie przybliża Ciebie do bycia idealną wersją siebie. Jest prosty, neutralny i do bólu zwyczajny. Jego wartość nie bierze się z tego, ile trwa, ale z tego, że w tych kilku czy kilkunastu minutach nie rządzisz się słowem „muszę”. Jasne, dla wielu z nas takie momenty bywają na początku skrajnie niepokojące. Kiedy nagle nie masz nic do zrobienia, w Twojej głowie może pojawić się to irytujące pytanie: „No i co teraz?”. To pytanie jest najlepszym dowodem na to, jak bardzo przyzwyczailiśmy się do myśli, że bycie użytecznym to jedyny sposób na bycie „w porządku”. Tymczasem chwile bez konkretnej funkcji pozwalają wrócić do czegoś znacznie ważniejszego czyli do poczucia, że jesteś kimś wartościowym nawet wtedy, gdy akurat nie pełnisz żadnej roli.

Pozwalając sobie na takie chwile „pomiędzy”, wcale nie przekreślasz swoich ambicji ani nie stajesz się człowiekiem bez odpowiedzialności. Uznajesz po prostu, że życie to nie tylko suma wyników i osiągnięć. Te puste fragmenty dnia są jak białe marginesy w książce. Bez nich tekst zlewałby się w nieczytelną plamę i nikt nie byłby w stanie zrozumieć sensu opowieści. Czas, który nie musi zostać w żaden sposób wykorzystany, nie obiecuje Tobie złych czy dobrych wyników, nie daje także gwarancji nagłego sukcesu. I właśnie dlatego jest tak bardzo autentyczny i potrzebny. Więc następnym razem, gdy poczujesz, że „tracisz” czas na zwykłe gapienie się w sufit, odpuść sobie samobiczowanie. Może właśnie w tej minucie robisz dla siebie coś, czego nie zastąpi żadna lista zadań. I wiesz co? Świat naprawdę się nie zawali, jeśli przez chwilę po prostu w nim pobędziesz, bez żadnego konkretnego powodu.

Może Tobie się też spodobać...

Popularne wpisy...

1 Comment

  1. Jacek says:

    Mam tak 🙂 Patrzę wtedy na ptaki skaczące po drzewie i jedzące słoninę 🙂 I zawsze przychodziJA JEstem 🙂

Skomentuj Jacek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *