Nawiązując do wcześniejszej „Chwili zatrzymania” chciałbym zwrócić także Twoją uwagę na to, iż są takie chwile, momenty, w których cisza wewnętrzna przestaje być schronieniem, a zaczyna coraz bardziej przypominać mur. Z zewnątrz wszystko wygląda poprawnie: „dbam o siebie”, „potrzebuję przestrzeni”, „nie chcę nadmiaru bodźców”. A jednak gdzieś tam, pod spodem pojawia się niepokój i subtelne pytanie, czy to nadal uważność, czy już wycofanie.
Słuchanie siebie ma prowadzić do życia w kontakcie, nie do życia w oddzieleniu.
Ta granica jest niezwykle cienka i rzadko bywa oczywista. Słuchanie siebie bywa zbyt często mylone z absolutyzowaniem własnych odczuć, jakby każda potrzeba natychmiast wymagała odcięcia się od świata. Tymczasem prawdziwe wsłuchiwanie się w siebie nie polega na zamykaniu drzwi, lecz na świadomym ich otwieraniu i zamykaniu, wszystko w odpowiednim momencie, z jasnym, czytelnym powodem, bez ucieczki.
Kiedy zatem słuchasz siebie tak naprawdę, to zauważasz nie tylko to, co jest wygodne. Wtedy dociera do Ciebie także napięcie, które pojawia się w chociażby relacjach, rozmowach, konfrontacji z innymi punktami widzenia… Zamknięcie się często zaczyna się tam, gdzie to pojawiające się napięcie uznajemy za zagrożenie, a nie za informację. Oczywiście, łatwiej powiedzieć: „to nie dla mnie”, niż sprawdzić, co dokładnie we mnie tak reaguje.
Różnica między słuchaniem siebie a zamykaniem się objawia się też w jakości energii. W pierwszym przypadku po decyzji czujesz więcej przestrzeni, lekkość, pewną, niezwykłą klarowność. W drugim jest chwilowa ulga, po której przychodzi stagnacja, sztywność, a czasem co prawda ciche ale dotkliwe poczucie osamotnienia. Zamknięcie rzadko daje długofalowe ukojenie. Ono raczej konserwuje to, czego nie chcemy prawdziwie dotknąć.
Jednakże słuchanie siebie nie wyklucza dialogu. Przeciwnie, pozwala wejść w relację bez konieczności rezygnowania z własnych granic. To stan, w którym masz w sobie zdolność powiedzenia „nie” bez poczucia winy, ale też „tak” bez lęku przed utratą siebie. Zamknięcie natomiast sprawia, że każdy kontakt zaczyna być potencjalnym zagrożeniem, a świat stopniowo kurczy się do bezpiecznej, lecz coraz bardziej dusznej, przytłaczającej przestrzeni.

Warto przyglądać się intencji stojącej za decyzją wycofania. Zwrócić uwagę, czy wynika ona z troski o równowagę, czy z potrzeby uniknięcia niewygodnych emocji? Czy owa cisza, którą wybierasz, jest żywa i wspierająca, czy jednak raczej martwa, pełna napięcia i kontroli? Te pytania, co istotne, nie wymagają natychmiastowych odpowiedzi. Same w sobie są formą uważności.
Dojrzałe słuchanie siebie zakłada gotowość do wprowadzania korekty. To również proces, a nie etykieta, którą można sobie przypiąć. Czasami oznacza odpoczynek, wycofanie, innym razem to świadome wyjście do ludzi mimo odczuwalnego oporu. Granica nie jest linią narysowaną raz na zawsze bo jest ruchem, który zmienia się wraz z Tobą.
Jeśli więc dziś stoisz w miejscu, w którym nie wiesz, czy bardziej chronisz siebie, czy już zamykasz się to nie traktuj tego jako porażki. Odczytuj jako znak, że Twoja wrażliwość dojrzewa. Słuchanie siebie zaczyna się tam, gdzie nie uciekasz od tego rozróżnienia, lecz pozwalasz mu powoli się odsłonić. W żywym, realnym doświadczeniu a nie w teorii.

