Chwila zatrzymania

Kiedy przestajesz szukać odpowiedzi

Zapewne zdarzył się tobie taki dzień a nawet niejeden, kiedy różne pytania pojawiają się jedno po drugim, jakby coś w środku nie mogło znaleźć punktu zaczepienia. Umysł wtedy krąży, analizuje, wraca do tych samych wniosków, a mimo to nic się nie domyka. Totalna karuzela myśli. W takich momentach łatwo jest wejść w przekonanie a nawet wręcz uwierzyć, że potrzeba jeszcze jednej myśli, jeszcze jednego znaku, jeszcze jednego wyjaśnienia. No i wciąż trwa dalej gonitwa.

Kiedy przestajesz szukać odpowiedzi, zaczynasz słyszeć to, co było zagłuszane.

To ważne, aby zrozumieć cały sens zawartych tutaj informacji: nie chodzi tutaj o żadną formę rezygnacji ani tym bardziej o obojętność, bardziej o moment, w którym napięcie związane z „muszę wiedzieć” zaczyna puszczać. Szukanie odpowiedzi często wydaje się Nam działaniem, ruchem do przodu, ale przecież bywa też formą ucieczki przed doświadczeniem tego, co jest teraz niejasne, niedokończone a czasem niewygodne. Umysł lubi domknięcia, bo dają one poczucie kontroli natomiast cisza, wyciszenie bez odpowiedzi jest dla niego czymś obcym. Wywołuje to reakcję.

Gdy jednak przestaniesz naciskać, zmieni się jakość uwagi. Zamiast skanować rzeczywistość w poszukiwaniu potwierdzeń, zaczynasz ją po prostu zauważać. I już jest dobrze. Pojawiają się sygnały subtelniejsze, np. fizyczne reakcje ciała, zmiana nastroju, drobne intuicje, które wcześniej były przykryte hałasem myśli. Nie są to jednak gotowe komunikaty ani klarowne instrukcje których wciąż poszukuje umysł. Są to raczej wskazówki, które wymagają czasu, by nabrać sensu.

W tym codziennym, przyziemnym wymiarze oznacza to często zgodę na to, że czegoś jeszcze nie wiesz a zatem, że to jest w porządku. Początkowo rodzi to poczucie kolizji, trudną konfrontację. I to jest ok, ale pamiętać trzeba, iż nie każda decyzja musi być podjęta natychmiast. Nie każde wątpliwości trzeba rozwiązać logicznie. Czasem wystarczy po prostu przestać zadawać pytanie za pytaniem, by sytuacja zaczęła się układać sama, poprzez fakty, spotkania, zmiany okoliczności…

Niemniej, przestanie szukania odpowiedzi nie jest końcem drogi bo jest w tym momencie zmianą trybu poruszania się. Zamiast pchać pozwalasz się prowadzić temu, co stopniowo się odsłania. Zamiast ciągłej interpretacji pojawia się obecność. To w tej przestrzeni, co prawda mniej spektakularnej, ale bardziej prawdziwej, rodzi się zrozumienie, które nie potrzebuje już tylu słów. Nie potrzebuje hałasu, nieustających analiz, stresu.

Może Tobie się też spodobać...

Popularne wpisy...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *